Wizyta chrześniaka i sprzątanie firm Warszawa

Kiedy moja siostra urodziła pierwsze dziecko poprosiła mnie od razu, abym została jego matka chrzestną. Oczywiście nie miałam nic przeciwko, wręcz przeciwnie było mi bardzo miło, że wybrała właśnie mnie.

Sprzątanie firm w Warszawie było wymówką

sprzątanie firm WarszawaMniej miło jednak zrobiło się gdy przyszło do wykonywania moich obowiązków. Gdy trzeba było podrzucić gdzieś małego, mój numer był pierwszy na liście. Ostatnio udało mi się wymigać, gdyż pracowałam wykonując sprzątanie firm Warszawa. Jednak kolejny raz firma sprzątająca nie dała rady mnie uratować i musiałam popilnować chrześniaka. Kompletnie nie umiałam obchodzić się z dziećmi. Wcześniej w końcu nigdy nie miałam z nimi do czynienia, gdyż spośród rodzeństwa ja byłam najmłodsza. Nie było jednak tak źle gdyby nie to, że po wizycie miałam w domu prawdziwy armagedon. Jakby bomba wybuchła. Malec miał ze sobą pełno zabawek pozornie nieszkodliwych. Jednak prawdziwe niebezpieczeństwo dla moich podłóg stanowiła modelina. Była po prostu wszędzie, na dywanie, kanapie, na meblach wklejona w pilota od telewizora, no wszędzie. Zaraz zamówiłam pranie wykładzin i pranie tapicerki zanim mój partner wróci z wyjazdu i zobaczy ten sajgon. Mam nadzieje, że uda mi się doprowadzić dom do porządku przed jego powrotem. Ręce mi opadły również, jak zobaczyłam moje świeżo umyte okna i lustra. Mycie okien to praca której nienawidzę, ale niestety raz na jakiś czas konieczna.

Ostatnio w końcu się przemogłam i umyłam okna, a po wizycie chrześniaka wyglądały jakby nigdy nie widziały szmatki i płynu do mycia okien. Nigdy nie uwierzę już w to, gdy ktoś powie moje dzieci są takie grzeczne i kochane. Przecież nie idzie nad nimi zupełnie zapanować.