Odstraszanie ptaków a kolce przeciw ptakom i biznes

Za młodu bawiliśmy się w odstraszanie gołębi. Biegaliśmy w parku przez ich zebrane razem grupki i po prostu straszyliśmy aż odlatywały. Wkrótce okazało się, że umiejętność przerażania ptaków jest całkiem przydatna także w domu, a właściwie za oknem.

Ostraszanie ptaków kolcami przeciw ptakom

kolce przeciw ptakomPrzypałętały się bowiem do nas na parapet. Długo bawiło nas machanie rękami, kiedy tylko je ujrzeliśmy albo usłyszeliśmy gruchanie. Później jednak trochę dojrzeliśmy i to stało się męczące. Nie dało się zresztą cały czas stać na posterunku. Wpadliśmy więc na pomysł, że trzeba coś umieścić na parapecie, aby gołębiom nie było wygodnie. Wpadliśmy na to, że mogą to być kolce na gołębie. Pierwsze nie bardzo się nam udały. Były trochę zbyt ostre i ptaki niestety mogły ucierpieć wlatując na nie nieostrożnie. Późniejsze kolce na ptaki były nieco delikatniejsze, ale z kolei jakoś nie chciały się trzymać w pionie i ptaki i tak wymościły sobie miejsce. W końcu, po iluś próbach, udało się stworzyć taki model, który spełniał swoją funkcję i nas zadowolił. Gołębie początkowo starały się wcisnąć w pozostałe miejsce, ale prędko stwierdziły, że to niewygodne. Kolce przeciw ptakom spełniały swoje zadanie i mogliśmy z dumą zaprezentować wynalazek mamie. Była ucieszona i stwierdziła, że trzeba by to opatentować, bo w przeciwnym razie, ktoś się za to weźmie. Dzięki jej przedsiębiorczości stworzyliśmy całą masę produktów. Kolce przeciw gołębiom rozchodziły się jak świeże bułeczki.

Mama była z nas dumna i z radością zajęła się tym biznesem, póki my byliśmy niepełnoletni. Po skończeniu zaś szkoły firma stała się nasza. Mieliśmy sporo zamówień i interes się kręcił. Oczywiście, było raz lepiej, raz gorzej, ale przedsiębiorstwo istnieje do dziś.