Centrum ogrodnicze i rekrutacja pracowników

Ostatnio w moim centrum ogrodniczym musiałam przeprowadzać rekrutację pracowników. Centrum się rozrosło, i brakowało w nim ludzi. Do tej pory byłam tylko ja i jeszcze jedna osoba. To było zdecydowanie za mało, kiedy nadchodził sezon wiosenny i letni, więc ludzie kupowali rośliny do swojego ogródka.

Centrum ogrodnicze nie toleruje niekompetencji

centrum ogrodniczeZa to jesienią i zimą było ich tyle, ze nawet jedna osoba nie miała dużo pracy. Tak czy inaczej trzeba było zatrudnić przynajmniej jedną osobę i zobaczyć jak sobie będziemy razem radzić we trójkę. Jednak to co przeżyłam to był istny horror. Znalezienie odpowiedniej osoby na takie stanowisko nie było wcale łatwe. Jeśli miałabym znaleźć tylko osobę do obsługi kasy to czemu nie, jednak chodziło mi też o to, by taka osoba, znała się także na roślinach i umiała doradzić klientom którzy dowiedzą nasz sklep ogrodniczy. Z tym już był o wiele większy problem. Mało kto wiedział cokolwiek. Mówił, ze tuje się podlewa tak jak mu się przypomni, kaktusy można trzymać wszędzie, a o mniej znanych roślinach nie miał pojęcia. Jak ma doradzić klientowi skoro tego nie wie? Ktoś poprosi o roślinę na stanowisko zacienione i wilgotne a ona poleci mu sukulenty, bo przecież one pasują do wszystkiego? Tak być nie może.

Miałam całą serię takich kiepskich pracowników, który chyba sądzili, ze będą tylko skanować kody kreskowe i wydawać resztę, mimo iż było jasno napisane, ze trzeba znać się na ogrodnictwie. Nie, posiadanie kaktusa czy trawnika przed domem się nie liczy i nie jest wystarczające. W końcu jednak kogoś znalazłam. Jednego z pracowników Szkółka Kakareko Białystok, wcześniej zatrudniała.